Jak reagować na złość dziecka?

Złość to jedno z wielu uczuć, które towarzyszy człowiekowi. Jest to jednak wyjątkowo trudne, gdy złości się dziecko, a my jako rodzice nie mamy już sił ani pomysłów jak reagować. W poniższym tekście napiszę o złości dziecięcej – dlaczego jest potrzebna, jak rodzice mogą reagować na nią, by zachować swoje granice i wartości, a także jak poradzić sobie z wybuchami złości w miejscach publicznych, gdzie wkoło jest pełno ludzi.

Złościć może się każdy
Złość to uczucie, które pojawia się w życiu każdego człowieka – zarówno tego małego, jak i dużego. To uczucie, które jest nam potrzebne, ponieważ wyzwala energię, a także pozwala na reagowanie w sytuacjach, które są dla nas niedobre, czujemy się źle.
Zachęcam rodziców, by pozwalali dzieciom złościć się i uczyć się radzenia z tym uczuciem. Umiejętność wyrażenia złości, nietrzymania jej w sobie, dodaje nam siły i powoduje, że w dorosłym życiu potrafimy iść do przodu, nie trzymając w sobie zaprzeszłych uczuć. Podobnie jest z frustracją, o której możecie przeczytać tutaj.

 

Bicie, kopanie i gryzienie
Dzieci, w szczególności małe, w wieku przedszkolnym, radzą sobie ze złością w sposób intuicyjny – kopiąc, gryząc, krzycząc. Zazwyczaj nie jest to sposób, w jaki chcielibyśmy, jako rodzice, żeby nasze dziecko radziło sobie z trudnymi emocjami. Przygotowując ten tekst, przeszukałam fora dla rodziców i bardzo często pojawiały się tam pytania, jak reagować na złość dziecka, w chwilach, gdy ona występuje, a nie po fakcie. Spieszę w takim razie z pomocą.
W chwili, gdy dziecko bije, gryzie lub kopie nas, a my nie zgadzamy się na to, możemy odsunąć się od dziecka i powiedzieć „Stop! Nie zgadzam się na bicie/kopanie/gryzienie mnie. Złościsz się, rozumiem, ale nie pozwalam Ci na takie zachowanie. Będę obok, gdybyś mnie potrzebował/potrzebowała”. I teraz następuje najtrudniejszy moment – warto usiąść, poczekać i towarzyszyć dziecku swoją obecnością w tej złości. To bardzo trudne, szczególnie gdy sytuacja wydarza się w sklepie, na ulicy, a wokół jest pełno ludzi…
Odpowiadanie agresją na złość dziecka nie pomoże, a tylko wzbudzi lęk i większą złość. Pamiętajmy, że jesteśmy od dzieci więksi, mamy większy bagaż doświadczeń i potrafimy myśleć logicznie. W chwili, gdy dziecko bije, kopie, gryzie, nie radzi sobie z emocjami i na nas, jako na bezpiecznym, znanym obiekcie chce wyładować tę złość. My, jako dorośli możemy pokazać mu swoje granice i nie zgodzić się na to, zachowując przy tym szacunek wobec dziecka.

 

Towarzyszenie
Towarzyszenie dziecku w sytuacji złości to trudne zadanie dla rodzica. Chcemy „coś” zrobić, by pomóc mu poradzić sobie z emocjami, odciążyć, ale także przynieść ulgę sobie. Tymczasem w sytuacji złości dziecka możemy po prostu być z nim, towarzyszyć mu, by miało poczucie, że jest przez nas akceptowane ze wszystkimi swoimi emocjami.
Często jestem świadkiem sytuacji na ulicy, kiedy to dziecko denerwuje się, a rodzic mówi, żeby się uspokoiło, bo go tu zostawi i sobie pójdzie. Takie słowa nie pomagają uspokoić się, zwiększają stres i powodują, że dziecko czuje się „porzucane” w sytuacji trudnej. Czy my – dorośli, w sytuacji złości, chcielibyśmy usłyszeć od naszego męża/żony, że jak się nie uspokoimy to on/ona sobie pójdzie i nas zostawi? Ja bym nie chciała i myślę, że większość z Was również. Dlaczego więc tak często słychać te słowa wobec małych ludzi, którzy mają mniejsze doświadczenia i są zależni od dorosłych?
Zaakceptowanie złości dziecka to praca dla rodzica. Praca, która procentuje z wiekiem. Dzieci, które czują, pełną akceptację uczuć ze strony rodziców– zarówno tych przyjemnych, jak i nieprzyjemnych, mają większe poczucie własnej wartości.

 

Gdy wokół są inni ludzie…
Łatwo pisać o towarzyszeniu i znoszeniu krzyków dziecka, trudniej wcielić w życie, szczególnie gdy sytuacja odbywa się w miejscu, gdzie jest dużo ludzi. Jesteśmy istotami społecznymi, dla których obecność innych jest ważna. Istotna dla większości z nas jest również ocena społeczna, dlatego takie sytuacje wybuchu złości budzą w nas dodatkowo napięcie – czujemy się obserwowani i oceniani. Tymczasem bycie obok dziecka, nie porzucanie go tylko kucnięcie obok to najlepsze co możecie zrobić. Inni ludzie wokół widzą, że jesteście. Nawet jeżeli będą się patrzeć, wykręcać oczami na krzyki, Wy robicie to co uważacie za najlepsze dla Was i dla Waszego dziecka. Uwierzcie mi, że łatwo im oceniać, nie będąc w Waszej sytuacji.
Może się zdarzyć, że jakiś „życzliwy” przechodzień zacznie zagadywać Wasze dziecko, oceniając, jakie jest niegrzeczne i dlaczego tak krzyczy… Osobiście bardzo nie lubię wtrącania się obcych w relacje z dzieckiem, jeżeli nie dzieje mu się krzywda (co innego reagować w sytuacji agresji wobec dziecka). Pomocne mogą się okazać słowa: „Dziękuję za Pani/Pana troskę. Panuję nad sytuacją i nie potrzebuję Pani/Pana rad oraz uwag.” Jeżeli to za mało, można dodać bardziej stanowczo: „Proszę nie zaczepiać mojego dziecka i mnie”.

 

Na zakończenie
Poniższy tekst napisałam, by pokazać Wam trochę inny obraz złości. Dając dzieciom przyzwolenie na wyrażanie uczuć, towarzysząc, przy równoczesnym wyznaczaniu granic, które są nieprzekraczalne, dajemy im silny grunt do rozwoju i przygotowujemy do radzenia sobie z różnymi trudnymi sytuacjami w dorosłym życiu. W kolejnym tekście podpowiem metody radzenia sobie ze złością, które możecie omówić i przetestować ze swoimi pociechami, gdy fala złości już minie i z większym dystansem będziecie mogli przyjrzeć się uczuciom i sytuacjom.

 

Dziękuję Ci za przeczytanie tego tekstu. Będzie mi niezmiernie miło, jeżeli pozostawisz po sobie ślad 🙂
Informacja od Ciebie to możliwość, by blog się rozwijał oraz okazja dla mnie do lepszego poznania moich czytelników.
Pozostaw komentarz — dzieląc się swoimi przemyśleniami i uwagami. Mając informację zwrotną od Ciebie, mogę tworzyć kolejne artykuły.
Udostępnij link do artykułu – jeżeli to, co napisałam jest dla Ciebie ciekawe, inspirujące lub wzbudziło w Tobie różne uczucia, daj znać swoim znajomym i prześlij im ten tekst.
Dołącz do mnie na Instagramie – znajdziesz tam fragmenty mojej codzienności, małe i większe przyjemności, a także miejsca i książki, które mnie inspirują.

You may also like